Progi wewnętrzne w zamówieniach podprogowych
W związku podniesieniem od 1.1.2026 progu obowiązkowego stosowania Pzp zamawiający powinni na nowo przemyśleć stosowane przez siebie progi wewnętrzne w zamówieniach podprogowych. Inny ciężar gatunkowy będą bowiem miały drobne zakupy za kilkaset złotych a inny drobna (jak dla kogo) robota budowlana za 200 tys. złotych brutto.
Po pierwsze – brak jakichkolwiek powszechnie obowiązujących
zasad w tym zakresie.
Po drugie – skoro nie ma obowiązku posiadania regulaminu
wewnętrznego to tym bardziej nie ma obowiązku wprowadzenie progów.
Po trzecie – jednak warto.
Dlaczego? Aby ułatwić sobie zamówieniowe życie. Nie każda
regulacja to zbędna i uciążliwa biurokracja. Dobrze skrojony regulamin może być
bardzo przydatny.
Jakie w związku z tym te progi powinny być? Zasadniczo
dopasowane do struktury (tj. pojedynczej wielkości) zamówień podprogowych. Inne
progi będą racjonalne dla zamawiającego który wydatkuje w ramach zamówień
podprogowych kilkanaście milionów rocznie i ma kilkaset „dużych” zamówień
podprogowych rocznie a inne dla zamawiającego, który wydatkuje poniżej miliona
złotych i takich zamówień ma kilka, do tego przeprowadzanych w zamkniętym
zapytaniu ofertowym.
Kilka kluczowych zasad opartych na praktyce.
1)
w każdym progu w każdym roku budżetowym powinno
być przeprowadzone co najmniej jedno postępowanie – jeżeli takowego brak to
oznacza, że progi są nie do końca dostosowane do wydatków,
2)
progów nie powinno być zbyt dużo – maksymalnie
3, aby nadmiernie nie komplikować procedur, które z założenia maja być prostsze
niż Pzp,
3)
progi można powiązać (częsta praktyka) z trybami
np. powyżej 100 tys. zawsze przeprowadza się zapytanie ofertowe, a powyżej 150
tys. dodatkowo wiesza ogłoszenie na stronie internetowej (BIP, portal rządowy,
baza konkurencyjności, inne portale komercyjne i branżowe itd.) – choć to
powiązanie nie jest jakoś szczególnie konieczne,
4)
jeżeli zamawiający wprowadził progi to
bezwzględnie powinien ich przestrzegać – w przeciwnym razie wszelkie służby
kontrolne dostaną doskonały materiał badawczy; lepiej progów nie mieć w ogóle i
kupować jakkolwiek byle w miarę racjonalnie niż progi mieć formalnie
ustanowione i ich nie stosować w praktyce.
Wysokość progów to kwestia dyskusyjna, ale można wskazać dwa z nich (niekiedy więcej nie potrzeba), które w praktyce są najistotniejsze.
Próg najniższy, poniżej którego kupuje się po prostu, bez
żadnej sformalizowanej procedury i zbierania oraz porównywania ofert.
Uprawniony pracownik idzie do najbliższego sklepu/sklepu internetowego i kupuje
co potrzeba czemu najczęściej (choć nie jest to żaden twardy wymóg) towarzyszy
jakieś działanie wewnętrzne (akceptacja, notatka itp.) aby zakup miał osadzenie
formalne. W praktyce próg ten waha się u zamawiających najczęściej pomiędzy 500
a 20 tys. złotych, z najczęstszym przedziałem 5 tys. do 10 tys. złotych. Co
warto podkreślić próg 10 tys. złotych nawiązuje do wartości środka trwałego w ujęciu
księgowym.
Drugi próg jest po drugiej stronie skali – to postępowanie o
najwyższym sformalizowaniu, oczywiście w ramach zamówień podprogowych, więc nie
należy przesadzać. Praktyka wykształciła konieczność upublicznienia
postępowania (zapytanie ofertowe do 3-5 wykonawców, względnie ogłoszenie do
szerokiej grupy odbiorców; albo jedno i drugie). W ramach postępowania wiążące
kryteria oceny ofert, projekt umowy, równy dostęp do informacji itd. Całkowicie
błędną praktyką jest wpisanie sobie do regulaminu w tym przypadku konieczności
pozyskanie co najmniej 3 ofert – utrudnia to funkcjonowanie i jest pozbawioną
wartości biurokracją. W przypadku tego progu wysokość może wahać się od 50 tys.
do 100 tys. złotych.
Co pomiędzy nimi? Jakaś formuła rozeznania rynku, zależna od
woli zamawiającego i okoliczności danego postepowania - bezpośrednie rozeznanie cenowe u wykonawców,
cenniki ze stron internetowych, z komercyjnych platform zakupowych/aukcyjnych,
rozmowy telefoniczne, porównywarki internetowe). Celem jest realna weryfikacja
typowego, rynkowego poziomu cen.
I kwestia ostatnia – czy progi wewnętrzne ustalać w oparciu o wartości
netto czy brutto. Z jednej strony progi na których funkcjonuje Pzp są progami
netto więc jest to naturalny wybór. Dodatkowo unika się w ten sposób
nieporozumień przy zbliżaniu się do progu stosowania Pzp, gdy okazuje się że
uczestnicy procesu po stronie zamawiającego omyłkowo potraktują wartość netto
zamiast brutto i nie zastosują Pzp gdy to będzie konieczne. Z drugiej jednak
strony rozdzielania wartości z VAT/bez VAT w przypadku szczególnie
drobniejszych zamówień może być dość uciążliwe. Niemniej jednak spójność zasad obliczania
wartości zamówienia wydaje się wskazywać, że obliczanie wartości jako netto
byłoby właściwsze.
Komentarze
Prześlij komentarz